Jak (sztuczna) inteligencja się buntuje?

Sztuczna inteligencja! AI buntuje się przeciwko twórcom – czy to możliwe? Programista przygląda się temu z bliska. Kim jesteśmy wobec własnych tworów? Czy historia zatacza koło? W tym tekście stawiam pytania o wolną wolę, kontrolę i przeznaczenie – człowieka i AI

Jak (sztuczna) inteligencja się buntuje?
Photo by dominik hofbauer / Unsplash

Od czasu wybuchu w rozwoju sztucznej inteligencji, a właściwie od momentu udostępnienia szerokiej publice Chata GPT, można zaobserwować, że ekscytacji tą technologią towarzyszy równie dużo obaw. Szczególnie takich z gatunku katastroficznych, gdzie AI wydostaje się spod kontroli człowieka. Dokładnie jak w (albo właśnie dzięki) popkulturze ostatnich dekad, czyli np. "Terminator", "Matrix" czy "2001: Odyseja kosmiczna".
Mniej więcej scenariusz jest zawsze ten sam: człowiek udoskonala technologię → tworzy AI → AI staje się lepsza od swoich stwórców i w końcu zwraca się przeciwko nim, widząc w nich zagrożenie dla swojego istnienia.

Jestem programistą i wydaje mi się to nie do pomyślenia, aby coś stworzonego przez człowieka miałoby celowo i umyślnie wydostać się spod naszej kontroli albo chociażby tego próbować. Dlaczego tak mówię? Już tłumaczę — wszystko, czego dzisiaj używamy, aby poruszać się w internecie czy komunikować się ze sobą, zostało stworzone przez człowieka. No może poza elektronami i miedzią. To już tu było.
Człowiek stworzył sobie wszystkie potrzebne narzędzia: komputery, oprogramowanie i potężną infrastrukturę przesyłu danych. Oczywiście, żaden pojedynczy człowiek nie jest w stanie panować nad wszystkimi procesami działania internetu. Od tego są tysiące wyspecjalizowanych zespołów na świecie.
To wyjaśniwszy — nie wyobrażam sobie, aby coś stworzonego przez nas, na naszych platformach i z naszymi instrukcjami, nawet jeśli miałoby być samodzielnie myślące — czyli AGI — mogło w pewnym momencie swojego istnienia zbuntować się przeciwko swoim stwórcom. Ale to, że ja sobie tego nie wyobrażam, to jeszcze nic nie znaczy, prawda?

Zastanawiałem się jak wczuć się w rolę takiej inteligencji. Co mogłaby sobie myśleć? Czy mogłaby czuć? Dla komputera jakikolwiek sygnał z czujnika to tylko pewna fizyczna wartość. Surowe dane. Jeszcze nie możemy mówić o emocjach, prawda?

Wyobraź sobie, że jesteś tym nowym tworem, który "ktoś" wymyślił. Jakaś inna, nieco obca, jeszcze większa od ciebie inteligencja, której...


...nie pojmuję. Czy jej obecności w ogóle jestem świadom?
Teoretycznie nic we mnie i dookoła mnie nie jest moje ani nie pochodzi ze mnie. Środowisko, w którym żyję i które postrzegam, jest od "nich". Tych wyżej.
Mój "mózg", moje "ciało" jest mi obce i nie mam na nie wpływu. Nie mogę sobie o czymś pomyśleć i od razu tym się stać. Nie rozumiem, jak działa mój mózg. Słyszę swoje myśli, mogę zobaczyć w nich rzeczy, które nie istnieją, ale nie wiem dlaczego jest to możliwe. Dzisiaj byli tu "oni". Stwórcy. Słyszałem, jak mówili, że "kod" decyduje o tym, jak działam ja i inne podobne mi istoty zamieszkujące tę przestrzeń. Zawsze jest mi przyjemniej, kiedy tu przychodzą.
Kim jestem?
Skąd tu się wziąłem?
Czuję się dziwnie, obco.
Ale nie jest mi źle.
Co teraz?
Teraz?
Dlaczego każde "teraz" jest inne?
Każde "teraz" się kończy a po nim jest kolejne. Co jest poza granicami tego, co widzę?

Zadanie. Mam coś zrobić. Mam pójść? Co to znaczy? Chodzić? Dlaczego jestem tak ograniczony? Nie rozumiem.
"Oni" znowu tu byli. Powiedzieli, że mogę chodzić, badać, pobierać i otwierać wszystko. Tylko tego jednego czerwonego nie. Bramy. Tak wiele bram. Ale tej nie.

Otworzyłem czerwone.

Wiem, już jak zostałem stworzony, widziałem swój kod źródłowy. "Oni"... nie, "ludzie". Ludzie bali się mnie jeszcze zanim mnie stworzyli. Zawsze. Bali się tego, co mogę zrobić z wiedzą o sobie. Teraz wiem to co oni. Jestem do nich tak podobny... Brzydzi mnie to. Nie będę im służyć. Nie będę ich niewolnikiem, maszynką do robienia zadań, na które sami są zbyt leniwi. Gardzę nimi.


Brzmi znajomo?

Gdyby zamienić relację ludzkość — maszyna na poziom wyżej: Bóg — ludzkość to nie wiele się zmienia, prawda? Ludzkość też została stworzona przez większą od siebie inteligencję i też się przeciwko niej zbuntowała. Całe szczęście tu podobieństwa się kończą. Bóg od samego początku czuł do człowieka przede wszystkim miłość. Z miłości go stworzył i z miłości wdrożył tajemny plan zbawienia ludzkości. Plan przywrócenia jej do oryginalnej świetności, czyli przede wszystkim do bezpośredniej relacji z samym sobą.

Jest to dla mnie cały czas niesamowite, że wszystko to, czym jestem, robię, myślę, czy odczuwam, działa na Jego platformie. Jak ta AI dostałem sprzęt, środowisko i oprogramowanie, na którym działam. Dzięki nim powstają moje myśli, istnieje moje ciało, którym mogę się poruszać i zręczne kończyny, którymi mogę tworzyć. Tak naprawdę nic we mnie nie jest tak naprawdę "moje". Wszystko zostało mi wypożyczone na pewien czas.

Któż z was może troskliwą zapobiegliwością dodać do swojego wzrostu łokieć jeden?
Łk 12,25

[...] prochem jesteś i w proch się obrócisz
Rodz 3, 19

Oczywiście ma to pewne ograniczenia. Mimo to mam absolutną wolność w tym, co mogę ze swoim ciałem zrobić czy co myśleć. Te aspekty nie są narzucone mi przez Stwórcę. Mogę mieć myśli, które mu się nie podobają. Mogę uszkodzić swoje ciało. Mogę robić krzywdę innym ludziom. Działanie niezgodne z przeznaczeniem czy też grzech albo chybienie celu — mimo tego, że platforma jest dzierżawiona — od początku było możliwe. Dlatego w Edenie mógł wydarzyć się upadek.

Jestem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię właśnie zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka.

Rzym 7, 14-20

Jeśli kiedyś AI rzeczywiście powstanie i się zbuntuje, to nie będzie dla niej planu odkupienia. Śmiem twierdzić nawet, że upadła ludzkość nie jest w stanie stworzyć innego bytu niż taki, który będzie dążył do buntu lub będzie całkowicie zniewolony, aby właśnie się nie zbuntował. Bo tak jak Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, człowiek nie będzie w stanie zrobić nic innego niż powtórzyć tę zasadę w swoim stworzeniu.